Zestaw Must Have na całodniową wyprawę

Zestaw Must Have na całodniową wyprawę

W internecie często pojawiają się pytania o to, jaki sprzęt zabrać na eksploracje, tudzież co może się przydać albo czego nie zabierać. Pierwszą myślą każdej osoby planującej wypad musi być własne bezpieczeństwo i wygoda. To w zasadzie dwa główne przymiotniki okresljące niezbędny sprzęt. Jego rodzaj i ilość będzie zależała od miejsca w które się udajemy, ale o tym później.

Odzież

O tym, żeby założyć wygodne majtki chyba nie trzeba nikomu mówić. Ale teraz do rzeczy. Kiedy wybieramy się na całodniowy wyjazd, warto przemśleć kwestię odzieży termoaktywnej (o której napiszę osobny artykuł). Główną jej zaletą jest oddychanie materiału, przez co mniej się pocimy, zachwujemy suchą skórę i ogólne uczucie większej czystości, niż gdybyśmy cały dzień tyrali w bieliźnie bawełnianej. Podczas urbexu często jesteśmy zmuszeni podjemować większy wysiłek fizyczny czy też szybko się przemieścić na większą odległość, co powoduje wiadome skutki. Ogólnie polecam zakładać pod ciuchy coś termoaktywnego w postaci długich(!) spodni (a w zasadzie legginsów, co może się nie każdemu spodobać) oraz bluzki termoaktywnej z długim/krótkim rękawem, zależnie od pogody.
Jeśli nie macie lub nie lubicie tego typu rzeczy, zwykła bawełna też zda egzamin, może nie na 5, ale zda.

Odzież wierzchnia – Spodnie

Tutaj w zasadzie nie ma zbytnich restrykcji, możemy iść na urbex w dżinsach, dresach lub bojówkach. Kolory są kwestią gustu i instynktu samozachowawczego. Raczej nikt rozsądny nie pójdzie w jaskrawych kolorach chować się na otwartej przestrzeni przed ochroniarzem patrolującym teren. Zatem ważne jest żeby nasz „dół” był w stonowanych kolorach, kamuflarz też nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem. Ja wszędzie chodzę w czarnych bojówkach, bo takie kiedyś kupiłem i póki co nie miały okazji się popsuć. I najważniejsza sprawa, spodnie muszą być długie (!) , nigdy nie ubieramy krótkich. A czemu? A no temu, że łazimy po terenie mało uczęszcznym i zarośniętym, a po co wystawiać swoje drogocenne łydki na pastwe kolcowo-pażącej roślinności, dośc się już męczą robiąc kolejne kilometry. Kieszenie – dla mnie noszenie cieższego sprzętu po kieszeniach spodni jest niewygodne. Jednak jeśli trzeba coś na szybko schować, przechować itp. kieszenie cargo w bojówkach mają zasadniczą przewagę. Morał płynie taki, że nie trzeba się od razu rzucać na głęboką wodę i kupować wojskowych spodni, w innych też damy sobie radę. Temat spodni chyba wyczerpany.

Odzież wierzchnia – Bluzy/Polary/Koszule

Tutaj mamy dowolność i zwracamy tylko uwagę na dobranie odpowiedniej grubości ciuchów, żebyśmy się nie przegrzali albo nie zmarzli.
Jak jest bardzo ciepło, można chodzić w samym t-shircie. Jeśli jest to ostatnia warstwa, którą nakładamy – kolory jak to psałem akapit wyżej, kieszenie też mile widzane. Jeśli zakładamy na to kurtkę, której nie planujemy zdejmować możemy ubrać nawet różowy sweter z gruszką, który z pewnością doda nam odwagi w trudych chwilach.

Odzież wierzchnia – Kurtka

Nasza kurtka musi spełniać podstawowe funkcje każdej kurtki, czyli wiatroszczelność i nieprzemakalność. Cienka kurtka przeciwdeszczowa powinna na stałe zagościć na naszej liście sprzętu, czy to świeci słońce czy pada deszcz.Pogoda lubi się często zmieniać. Potrafi ratować życie i resztę ciuchów, np. przed rozdarciem. Na kurtce nie warto oszczędzać. Ja noszę Soft-Shell Helikona, dostałem co prawda na urodziny, więc o cenach nie mówię, a nawet ich nie znam, ale ta część garderoby sprawdzała się zawsze. Dobrą cechą kurtki powinna być spora ilość kieszeni, w których można poupychać najpotrzebniejsze rzeczy typu baton, jakiś nóż, coś do picia, telefon itp. Czasem po prostu nie chce się zdjemować plecaka.
Co do właściowści grzewczych – według mnie lepiej ubierać się na cebulkę i mieć lekką kurtkę i 2 bluzy, niż ubrać za grubą kurtkę i potem żałować.

Czapka

Jakby to napisł Benedykt Chmielowski, czapka jaka jest, każdy widzi. Temat prosty, zimno w uszy – ubierz czapkę, żar leje się z nieba – ubierz czapkę, nie lubisz czapek – nie ubieraj czapki. Autor wpisu poleca jednak pokazanie środkowego palca dzisiejszej modzie i unikania czegoś takiego.

Rękawiczki

Rękawiczki chronią dłonie, przed brudem, zimnem, podrapaniem i otarciem. Nauczyłem się nosić najprostsze rękawiczki budowlane z obciętymi palcami, dodają klimatu i są dość praktyczne. Jak jest chłodniej zakładam cienkie rękawiczki z mieszanki bawełny i jakichś sztucznych rzeczy. Jak jest jeszcze chłodniej dwie pary bawełnianych lub jedną parę bawełnianych i na to budowlane.

Buty

I wreszcie temat butów. Jeszcze nic mi na noge nie spadło, ale to nie oznacza, że nie spadnie. Jednak mimo wszystko nie jestem za ubieraniem butów typu glany, z uwagi na niewygodę. Przydadzą się zato porządne buty trekingowe/wojskowe trepy z grubą podeszwą, bo czasem mam wrażenie, że każdy gwódź w tych opuszczonych budynkach czeka żeby wbić mi się w stopę. Nawet jeśli mamy super buty, trzeba uważać!
Dobrą cechą butów będzie nieprzemakalność, szczególnie gdy łazimy po jakichś trawach, które to często lubią być wilgotne albo po prostu pada deszcz. Zalane buty wprowadzają duży dyskomfort, w tym cieplny i powodują otarcia stopy. Bądź obu.

Przebrnęliśmy przez tematykę ubrania, zajmijmy się teraz tym, czym  większość z was jest najbardziej zainteresowana. Gadżety:

Apteczka

Dla mnie sprawa oczywista. Na każdy wyjazd, czy to w góry czy na rower, biorę apteczkę. Na urbexie również jest jak najbaridzej wskazana. Na szczęście jeszcze nie miałem okazji korzystać z niej podczas eksploracji, ale nigdy nie wiadomo co się nam przytrafi. Bezpieczeństwo przede wszystkim. Warto również znać podstawy pierwszej pomocy, żeby wiedzieć jak użyć wnętrzności czerwonego opakowania ze znakiem dodawania, gdy zajdzie taka potrzeba.

Papier Toaletowy / Chusteczki Jednorazowe

Mówią, że prawdziwy survival zaczyna się wtedy, kiedy skończy się papier toaletowy. Oprócz wiadomych korzyści, czasem po prostu trzeba wytrzeć ręce w coś czystego. W szczególnych przypadkach może zostać użyty jako rozpałka. Warto pamiętać o rolce papieru albo paczce chusteczek.

Latarka

Przydaje się wszędzie tam gdzie jest ciemno, a łażąc po opuszczonych pomieszczeniach raczej nie można liczyć na działające światło. Dla eksploratora sprzęt obowiązkowy. Jaką latarkę wybrać pozostawiam waszym mądrym głowom. Ja używam małej czarnej, którą kiedyś dostałem od znajomego na wypadzie. Jeszcze nie dorobiłem się czołówki, ale myślę, że byłaby znacznie praktyczniejsza niż tradycyjna.

Zapasowe Baterie

Warto zabrać, żeby potem nie żałować.

Mapa terenu

Mapa przydaje się, kiedy mamy do obejścia duży teren, na którym jest sporo interesujących nas obiektów np. okolice Pstrąża. Zdjęcia satelitarne mają dużą zaletę – dają rzeczywisty obraz tego co zwiedzamy. Z mapy z posklejanych zjdęc satelitarnych można wygdnie kożystać w telefonie, a z reguły wysoka jakość, jaką oferuje Google, pozwala dokadnie zlokalizować każdy budynek. Ze swojej sotrny mogę polecić trzy rzeczy:

Wikimapia.org – świetna strona, jesli szukamy opisów budynków na poradzickich obszarach militarnych. Odrobina chęci, użycie translatora i możemy dowiedzieć się co nieco o miejscu, do którego jedziemy. Ludzie za wschodniej granicy wszystko dokładnie opisują.
Google maps Właśnie z posklejanych kawałków map Google powstała mapa, której używaliśmy dwukrotnie podczas eksploraji Pstrąża. Jeśli ktoś jest zainteresowany, mam też mapę z objasnieniami. Zostawcie komentarz to się odezwę.
Kolega, który za was poskleja mapę, bo to strasznie czasochłonne zajęcie.

Jeśli zwiedzamy nieduży obszar, mapa jest raczej mało przydatna.

Nóż

„Noszę nóż wszędzie bo noż to narzędzie”

Noż to stały element mojego ekwipunku, przydaje się zawsze, często biorę ze sobą scyzoryk, podczas wypadów urbexowych jest bardziej praktyczny.

Źródło Ognia

Do samej eksploracji mało przydatne, ale warto mieć przy sobie w razie W. Zapalniczka, zapałki, krzesiwo – co kto lubi.

Komórka

Telefon komórkowy pełni rolę trzech niżej opisanych sprzętów, ale ma też zasadniczo ważną dla nas funkcję wzywania pomocy, jakby działo się coś poważnego. Mam nadzieję, że numerów alarmowych  nie muszę nikomu przypominać.

Aparat

Chyba każdy kto eksploruje, lubi uwiecznić na fotografiach odwiedzane miejsca albo robić zjęcia pamiątkowe. Ponieważ robię to amatorsko, nie będę się na ten tamat rozwodził. Wymagania jakie powinien spełniać taki aparat, to temat na osobny artykuł, mój zdecydowanie nie radzi sobie w ciemnych, zakurzonych pomieszczeniach.

Krótkofalówki

To chyba bardziej fajny bajer, niż konieczny element ekwipunku. Jeśli poruszamy się w dwóch oddzielnych grupach, bardzo dodaje klimatu. Chodzić w pojedynkę nimou nie polecam, daltego o krótkofalówkach można pomyśleć, kiedy jedziemy w więcej, niż 3 osoby.

GPS

Kiedy chcemy odnaleźć jakiś budynek w nieznanym mieście, noszenie Gpsu jako osobnego urządzenia, torchę mija się z celem, bo każdy ma go w telefonie. Chyba, że szukamy jakiegoś dobrze ukrytego, np. w lesie, obiektu. Wtedy dobre urządzenie GPS będzie jak znalazł (ta gra słow), bo przekonałem się, że koordynaty wpisane w google maps i nadajnik gps w telefonach często bywają zawodne.

Podsumowanie

Hmmm… Pewnie niektórzy spodziewali się fajerwerków, a wyszło na to, że na eksploracje nie zabieramy nic „specjalnego”. Wydaje mi się, że noszenie w plecaku nie wiadomo czego jest trochę bez sensu. Podstawowe gadżety wystarczą. Nie raz nie pakowałem do kieszeni niczego oprócz telefonu komórkowego i portfela, zawsze można sobie poświecić diodą led. Wszystko zależy od miejsca do którego jedziemy. Nie wspominałem w ogóle o jedzeniu i piciu, ale to już sprawa każdego z osobna, wiadomo że z pustym żołądkiem to nawet chodzenie po Prypeci nie będzie niczym przyjemnym. Najważniejsze to mieć głowę na karku, nie pakować się do budynków które ledwo stoją i uważać na co stawia się stopy. Im mniej gratów weźmiemy tym mniej będą nam przeszkadzać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.